MARY-LOU MANIZER theBalm – Rozświetlacz wszechczasów

Witam serdecznie, mam na imię Alicja i od kilku lat prowadzę kosmetykomanię. Oczywiście, z racji tego co robię, chcąc nie chcąc, może bardziej chcąc :) używam, sprawdzam, testuję większość kosmetyków, które oferujemy, wprowadzamy itd. Niestety permanentny brak czasu nigdy nie pozwalał mi na to, aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami, które być może będą komuś pomocne. Dlatego postanowiłam to zmienić i jak tylko czas mi pozwoli wrzucać tutaj zdjęcia, uwagi i odczucia na różne tematy, dotyczące oczywiście szeroko pojętej materii, jaką są kosmetyki! Wszystkie, kolorowe, do pielęgnacji ciała, twarzy, bo wszystkie je uwielbiam i jest to moja ogromna pasja i uzależnienie. To tyle o mnie, o nas, przejdę do rzeczy :)

Na pierwszy ogień Mary-Lou Manizer. Czytałam, oglądałam, słuchałam wiele na temat tego rozświetlacza. I zastanawiało mnie, co jest w nim takiego wyjątkowego, że jest aż tak uwielbiany przez wszystkie kobiety od równika aż po biegun. Aż przyszedł dzień, że wpadł i w moje ręce. Nie byłam wyjątkiem i zakochałam się w nim, może w niej, bo to w końcu Mary…. od pierwszego wejrzenia. Sami zobaczcie! Nie sposób przejść koło Mary obojętnie…

Jest to naprawdę fenomenalny kosmetyk. Jego gładka, pudrowa, ale nie sucha konsystencja sprawia, że niezwykle delikatnie i łatwo przykleja się do skóry pozostając na niej przez wiele godzin. Mi w Mary najbardziej podoba się to, że jest bardzo drobno zmielony, co sprawia, że nie ma w niem drobinek, brokatu, tego czego nie lubię najbardziej w kosmetykach rozświetlających. Na skórze daje naturalny efekt i wygląda jak „tafla”, a nie plama posypana brokatem.

Mary-Lou Manizer ma również bardzo wszechstronne zastosowanie. Możemy używać jej jako rozświetlacza, nie przesadzając oczywiście z ilością nakładanego kosmetyku i stosując tylko w wybranych miejscach na twarzy, takich kości policzkowe, a raczej nad, łuk brwiowy czy czubek nosa. Może być naszym cieniem do powiek, możemy rozświetlić ciało – dekolt, ramiona, nogi uzyskując efekt „glow” lub użyć jako rozświetlacza w kącikach oczu. No i wydajność, przy umiarkowanym stosowaniu chyba nigdy się nie skończy :)

I te cudne opakowanie… Wszystkie kosmetyki theBalm zamknięte są w przepięknych pudełeczkach w stylu vintage, które wbrew pozorom są bardzo bardzo trwałe. Reasumując, Mary-Lou Manizer to 8,5g rewelacyjnego pudru rozświetlającego, który według mnie powinien być wyposażeniem każdej damskiej toaletki! A Wy co sądzicie o Mary?

Jeśli zaintrygowały Was kosmetyki theBalm zapraszamy na naszą stronę www.kosmetykomania.pl

(Visited 145 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>